Ciężko jest pisać tylko i wyłącznie o Pawłowym potępieniu gejostwa, nie biorąc pod uwagę żydowskiego podejścia do tej kwestii, gdyż pawłowa teologia jest w tym punkcie bardzo mocno zakorzeniona w jego faryzejskim wykształceniu.
Na samym początku trzeba jednak podkreślić, katolicy w odróżnieniu od różnych protestanckich ugrupowań, nie interpretują Biblii dosłownie, literalnie. Uznajemy, że Biblia została napisana przez wielu ludzi (grubo ponad stu) pod natchnieniem Ducha Świętego i jako takie wspólne dzieło zawiera natchnione prawdy wiary jak również ludzkie przekonania społeczne, historyczne, polityczne, czy nawet kosmologiczne. Podążając tym śladem nikt prawie nie powołuje się już dzisiaj na Biblie by argumentować, że ziemia jest płaska a pod nią znajduje się piekło, nad nią niebo zamieszkane przez aniołów i Boga. Gdybyśmy nie uznali powyższego założenia musielibyśmy dziś wciąż twierdzić, że Bóg dosłownie ulepił człowieka z gliny i bawił się w konstruowanie ziemi jak z klocków Lego i odrzucić teorię ewolucji, którą jednak uznajemy jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie powstawania i kształtowania życia na naszej planecie.
Jeśli chcemy być wierni nauce św. Pawła Apostola zawartej w niektórych jego listach, musielibyśmy popierać niewolnictwo, wymagać od kobiet bycia tylko i wyłącznie pomocą domową czy też uznawać wyższość władzy królewskiej nad demokracją. Żaden rozumny katolik jednak nie będzie twierdził, że w tym miejscu Biblia przekazuje Boże Objawienie. Widzimy wiec, że już odróżniamy w Piśmie Świętym to co jest Bożego autorstwa od tego co jest uwarunkowane historycznie, politycznie i kulturowo. Nie wspomnę już o "Bożym" poleceniu wybicia tysięcy niewinnych kobiet i dzieci podczas zdobycia Jerycha przez naród wybrany mało kto powoła się na ten fragment Biblii argumentując "świętą wojnę".
W tym świetle trzeba nam również rozpatrywać różne kwestie moralne poruszone w Piśmie Świętym, zwłaszcza te mające swoją tradycję w Starym Testamencie. Warto zauważyć, ze w Nowym Testamencie gejostwem zajmuje się jedynie dwukrotnie św. Paweł, uczony w prawie Starego Przymierza, poza nim ani Jezus, ani żaden z Dwunastu nie porusza tego problemu. Już samo milczenie Jezusa w tej kwestii podczas kazania na górze, gdzie poruszył najbardziej palące kwestie moralne swoich czasów jest tu wymowne - homoseksualizm był wówczas bardzo rozpowszechniony w kulturze grecko-rzymskiej i gdyby Jezus uznawał to za jedno z moralnych zagrożeń należałoby się spodziewać że wyraziłby swoją opinię tak jak zabrał głos na temat cudzołóstwa, szacunku rodziców, zabójstwa itd. Jednak ani w ustach Jezusa ani w wypowiedzi żadnego z Dwunastu Apostołów nie znajdziemy żadnej wzmianki o gejach czy gejostwie.
Główna idea potępiająca homoseksualizm wywodzi się z żydowskiej tradycji i ksiąg kapłańskich Starego Testamentu oraz znajduje swoje marginalne odbicie w nauczaniu św. Pawła. Aby zrozumieć przyczynę niechęci judaizmu wobec gejów trzeba wziąć pod uwagę historyczne oraz społeczne uwarunkowanie tego narodu. Przede wszystkim należy pamiętać, że Żydzi byli i są jednym z najmniej licznych narodów. W czasach Starego Testamentu żyli w nieustannym zagrożeniu własnej niepodległości i wprost istnienia. Dla narodu który pojmuje siebie jako przesłannika idei Jedynego Boga, otoczonego przez liczne narody i plemiona pogańskie niezwykle ważną polityką jest kwestia rozmnażania się. Aby przetrwać, Żydzi muszą mieć dzieci, jak najwięcej dzieci i to najlepiej synów, żeby miał kto walczyć i oddawać cześć jedynemu Bogu Jahwe. Ta myśl przewija się od samego początku Pisma Świętego - autorzy ludzcy są świadomi że prokreacja jest priorytetem dla narodu Żydowskiego i w usta Boga wkładają zalecenie rozmnażania się, później w kolejnych księgach potępiają wszystko co do rozmnażania nie prowadzi lub je utrudnia. W ten sposób zostaje odrzucony onanizm, antykoncepcja i w końcu homoseksualizm. Ludzie piszący Biblię nie byli sekretarkami Pana Boga i przekazując jak wierzymy Boże Objawienie martwili się jednocześnie o swój naród, żeby miał kto w tego Boga wierzyć. Tak wiec pojawiają się często wrogie słowa i nakaz zabicia onanistów czy homoseksualistów. Takie kary miały odstraszyć każdego, kto chciałby marnować swoje nasienie zamiast powołać na świat kolejnego wyznawcę Boga Jahwe. Na tej myśli buduje również później św. Paweł umieszczając mężczyzn współżyjących z innymi mężczyznami pośród tych, co Królestwa Niebieskiego z pewnością nie zdobędą.
Dzisiaj coraz więcej teologów odczytuje tę jego myśl jako część jego ukształtowania przez jego czasy i kulturę - odrzucamy niewolnictwo przez niego zalecane, szanujemy kobiety jako równe mężczyznom, co dla niego było godne potępienia, w końcu musimy chyba zmienić spojrzenie na odrzucenie homoseksualizmu jako grzesznego samego w sobie.
Już ostatnia myśl - badając jakąkolwiek biblijną kwestię musimy rozważać ją w świetle pełnego przesłania Pisma Świętego. Nie możemy wyrwać np. zdania "Zabijcie wszystkich nie uznających imienia Bożego" z kontekstu i twierdzić że taka jest wola Boża. Wierzymy, że pełnia Objawienia nastąpiła w Osobie Jezusa Chrystusa i On jest Najpełniejszym Słowem Ojca. W świetle Jego przesłania trzeba nam rozumieć każdą indywidualną kwestię. Przesłanie zaś Jezusa to przesłanie miłości i przebaczenia, to przesłanie ofiarowania siebie samego z miłości do drugiego człowieka. Na obraz Boży zostaliśmy stworzeni, na obraz Boga "który jest Miłością" i do miłowania jesteśmy wezwani. W momencie kiedy wchodzimy w relacje miłości z drugą osobą, kiedy cenimy drugą osobę bardziej niż siebie, kiedy potrafimy przedłożyć jej dobro nad własne, wtedy jesteśmy "Błogosławieni". W kazaniu o owieczkach i kozłach padają słowa "byłem głodny a nakarmiliście mnie, byłem nagi a przyodzialiście, chory a odwiedziliście" - to są główne wyznaczniki moralności chrześcijańskiej. Sądzeni będziemy z tego, na ile bardziej kochaliśmy innych niż siebie. W tym świetle relacja miłości, kochania drugiego człowieka, bez względu czy jest to miłość hetero- czy homoseksualna nie może być przyczyna jakiegokolwiek Bożego gniewu, gdyż zaprzeczałoby to samej Boskiej naturze. Kochać jest naszym powołaniem, do kochania i bycia kochanym zostaliśmy stworzeni i powołani.
(Autor powyższego rozważania jest księdzem i teologiem katolickim)