Gdy odkrywamy swoją homoseksualność, mamy przed sobą wiele dróg, często nie zdając sobie z tego sprawy. Niektóre są trudne, wymagają wielkiej siły charakteru, inne oznaczają zaprzeczenie samemu sobie,a w rezultacie prowadzą do kłamliwego zachowania.
Często przyjmując swoją orientację narażamy się na drwiny i odrzucenie przez kolegów, przyjaciół, krewnych, rodzinę, na dyskryminację i samotność. Często nie znajdujemy żadnego miejsca gdzie moglibyśmy mówić o swojej orientacji, nikogo przed kim moglibyśmy się otworzyć.
Czasami uważamy, że łatwiej pozostać niewidzialnym, zdystansować się od rodziny, przyjaciół, od swego towarzystwa. Kontrolujemy się w najdrobniejszych poruszeniach, aby niczym nie zdradzić swej tajemnicy, nie narazić swoich możliwości zawodowych i przejść przez życie niezauważonym.
Zbyt wielu rodziców, duchownych czy wychowawców wyobraża sobie, że przez postawę represyjną wyprowadzą homoseksualistów na właściwą drogę. Najczęściej przyczyniają się tylko do naszych cierpień. Jednak są też rodzice, duchowni czy wychowawcy, którzy starają się nas wysłuchać bez osądzania nas i naszej orientacji. Pozwalają nam oni pogodzić się ze sobą i przeżywać homoseksualność z godnością.
Osoba homoseksualna w tolerancyjnym otoczeniu może żyć akceptowana przez rodzinę i bliskich, znaleźć sobie towarzysza, towarzyszkę życia, wyznać swoja orientację kolegom z pracy czy członkom swojej parafii. Jego/Jej bliscy mogą w nim/niej widzieć osobę, którą jest a nie kogoś z niebezpiecznego marginesu. Na szczęście zdarza się już tak i w naszym kraju.
Skoro nie można już potępiać osób homoseksualnych ze względów teologicznych, moralnych czy medycznych, niektóre poczciwe dusze starają się dowieść, że homoseksualiści skazani są na nieszczęśliwe życie. To prawda, że warunki życia osób homoseksualnych są trudne, oznaczają często odrzucenie przez społeczeństwo, negowanie siebie samych, co powoduje niemałe cierpienia. Byłoby jednak nielogiczne obciążać nimi homoseksualność, gdyż winę ponosi nietolerancja społeczeństwa.